banner
 Start   Aktualności   Dokumenty
 Brzask
 Galeria
 Świat
 Historia
 Forum
 Kontakt
 Linki 

Droga zdrady


1. Rebeliant wśród rewolucjonistów

Z chwilą dojścia Hitlera do władzy w Niemczech, wywołanie międzynarodowej kontrrewolucji stało się integralną częścią nazistowskiego planu podboju świata. W każdym kraju Hitler mobilizował siły kontrrewolucyjne, które w przeciągu ostatnich piętnastu lat organizowały się po świecie. Ich elementy przeobrażały się teraz w piąte kolumny nazistowskich Niemiec – w organizacje zdrady, szpiegostwa i terroru. Piąte kolumny były zamaskowaną awangardą armii niemieckiej.

Najpotężniejsza i największa z nich działała na terytorium ZSRR. Kierował nią człowiek, który być może był najwybitniejszym renegatem politycznym w historii – Lew Trocki. Z chwilą utworzenia Trzeciej Rzeszy, stał on już na czele międzynarodowej antyradzieckiej konspiracji, rozporządzającej potężnymi siłami wewnątrz Związku Radzieckiego. Z wygnania planował obalenie rządu radzieckiego, by po nim uchwycić we własne ręce władzę.

„Był moment – pisze Winston Churchill w <<Wielkich współczesnych>> - kiedy Trocki stał bardzo blisko opróżnionego tronu Romanowów”.

W latach 1919-1920 prasa światowa tytułowała go „czerwonym Napoleonem”. Trocki był podówczas komisarzem wojny. Ubrany w elegancką kurtkę wojskową i połyskujące buty z cholewami, z pistoletem za pasem, objeżdżał fronty wygłaszając płomienne przemówienia do walczących żołnierzy Armii Czerwonej. Swą prywatną kwaterę główną urządził w pociągu pancernym i otoczył się odmiennie umundurowaną strażą przyboczną. W Naczelnym Dowództwie, w partii i w rządzie – wszędzie miał swoich zaufanych ludzi. Pociąg Trockiego, straż Trockiego, mowy Trockiego, fizjonomia Trockiego: pasma czarnych włosów, czarna spiczasta bródka, przenikliwe oczy za połyskującymi binoklami – były znane w owym czasie na całym świecie. Zarówno w Europie jak i w Stanach Zjednoczonych sukcesy Armii Czerwonej przypisywano powszechnie „geniuszowi Trockiego”.

Oto jak znany dziennikarz, Isaac F. Marcosson, opisał komisarza wojny przemawiającego na ogromnym wiecu w Moskwie:

„Trocki ukazał się zebranym, jak to powszechnie czynią aktorzy, z pewnym opóźnieniem i we właściwym momencie psychologicznym. Zjawił się nagle zza kulis i szybkim krokiem podszedł do niewielkiego pulpitu, który przygotowuje się w Rosji Radzieckiej dla mówców na każdym zebraniu. Już przed wejściem jego na scenę, zgromadzony tłum przeszedł dreszcz oczekiwania. Dał się słyszeć poszept: „Trocki idzie...” Mówił żywiołowo, prymitywny w swym uniesieniu, wydawał się być dynamo elektrycznym wysokiego napięcia. Zalewał audytorium potokiem wymowy, jakiej nigdy przedtem nie słyszałem. A ponad tym wszystkim górowała jego nieposkromiona pycha i arogancja”.

Po skazaniu Trockiego na wygnanie w 1929 r. antyradzieckie elementy osnuły legendę wokół jego osoby. Ale już w lutym 1917 r., na miesiąc przed upadkiem caratu, sam Lenin pisał: „Nazwisko Trockiego jest synonimem lewicowej frazeologii i przymierza lewicy z prawicą przeciw zamierzeniom lewicy”. Lenin nazwał Trockiego „Judaszem Rewolucji Październikowej”.

Ludzie nie rodzą się, lecz stają się zdrajcami. Lew Trocki, podobnie jak Mussolini, Laval, Goebbels, Doriot, Wang-Czing-Wei i wielu innych osławionych współczesnych awanturników, rozpoczął swą karierę jako dysydent, radykalny lewicowiec w ojczystym ruchu rewolucyjnym.

Trocki jest to pseudonim. Rodzinne jego nazwisko brzmi Lew Dawidowicz Bronstein. Urodził się w 1879 r. we wsi Janówka, koło Chersonia, w południowej Rosji, z zamożnych rodziców. Pierwszą ambicją młodego Bronsteina było zostać pisarzem.

„W mojej wyobraźni – pisze Trocki w swojej autobiografii pt. <<Moje życie>> - pisarze, dziennikarze i artyści reprezentowali świat najbardziej pociągający, świat dostępny tylko dla wybranych”.

Młody Trocki zaczął tworzyć jakąś sztukę teatralną i w związku z tym uczęszczał do salonów literackich w Odessie, w wysokich butach, ubrany w niebieski kitel, jaki zwykli nosić artyści, w okrągły, słomkowy kapelusz, z czarną laseczką w ręku. Jeszcze jako student należał do grupy radykalnej cyganerii. Gdy miał lat 18, policja aresztowała go za kolportaż lewicowej literatury. W rezultacie wraz z setkami innych studentów i rewolucjonistów został zesłany na Sybir. Zbiegł stamtąd z końcem 1902 roku i wyjechał za granicę, gdzie miał spędzić większą część swego życia jako agitator i konspirator wśród emigrantów rosyjskich i socjalistów różnych narodowości, od których roiły się stolice Europy.

W ciągu pierwszych miesięcy 1903 roku Trocki był członkiem personelu redakcyjnego pisma marksistowskiego „Iskra”, które Lenin wydawał Na wygnaniu w Londynie. Wskutek rozłamu, do jakiego doszło w tym roku w rosyjskim ruchu marksistowskim, Trocki opowiedział się za mieńszewikami, przeciwnikami Lenina. Objeżdżał radykalne rosyjskie kolonie studenckie w Brukseli, Paryżu, Liege, w Szwajcarii i w Niemczech, atakując Lenina i innych bolszewików, żądających partii rewolucyjnej, zdyscyplinowanej i zorganizowanej sprężyście, by była zdolna poprowadzić naród do walki z caratem. W broszurze zatytułowanej „Nasze zadania polityczne”, wydanej w 1904 roku, Trocki oskarżał Lenina o usiłowanie narzucenia rosyjskim radykałom „regulaminu koszarowego”, w stylu uderzająco podobnym do stosowanego później w swych napaściach na Stalina.

W 1905 r., po przegranej z Japonią, robotnicy i chłopi powstali w nieudanej pierwszej rewolucji rosyjskiej przeciwko carowi. Trocki natychmiast powrócił do kraju i stał się jednym z przodujących członków Rady Robotniczej w Piotrogrodzie, w której mieńszewicy znajdowali się w większości. W gorączkowej atmosferze intryg, gwałtownych starć politycznych i rodzących się możliwości uchwycenia władzy, Trocki odnalazł właściwy sobie żywioł.

Jako zaledwie 26-letni mężczyzna, Trocki wyniósł z tej próby przekonanie, że jest predestynowany na wodza rewolucji rosyjskiej. Już wtedy mówił o „swym przeznaczeniu” i „rewolucyjnej intuicji”. Wiele lat później w <<Moim życiu>> pisał:

„Wróciłem do Rosji w lutym 1905, inni przywódcy emigracyjni wrócili dopiero w październiku lub listopadzie. Nie było ani jednego człowieka wśród towarzyszy rosyjskich, od którego mógłbym się czegokolwiek nauczyć, przeciwnie, sam musiałem być nauczycielem... W październiku rzuciłem się w wir gigantycznej walki, która dla mnie osobiście była sprawdzianem moich możliwości. Decyzje trzeba było podejmować w ogniu walki! Nie mogę się na tym miejscu powstrzymać od uwagi, że decyzje te nasuwały mi się jako najzupełniej oczywiste... Czułem wewnętrznie, że lata terminowania minęły bezpowrotnie... Uczyłem się oczywiście w latach następnych, ale już tak, jak uczy się mistrz, a nie uczeń... Bez intuicji, żadnego wielkiego przedsięwzięcia nie można doprowadzić do końca... Wydarzenia 1905 roku odkryły we mnie tę intuicję rewolucyjną, którą kierowałem się w mym późniejszym życiu... Z całą stanowczością stwierdzić muszę, że nie popełniłem w tym czasie ani jednej pomyłki zarówno w ocenie całokształtu sytuacji politycznej, jak i odnośnie poszczególnych jej rewolucyjnych aspektów”.

Po klęsce rewolucji 1905 roku, Trocki ponownie udał się za granicę i założył swą główną kwaterę polityczną w Wiedniu, skąd napadał na Lenina. Jednocześnie wszczął kampanię propagandową w celu stworzenia własnego ruchu rewolucyjnego, pasując samego siebie na „międzynarodowego rewolucjonistę”. Z Wiednia wyjeżdżał ustawicznie do Rumunii, Szwajcarii, Francji i Turcji werbując zwolenników i nawiązując znajomości z europejskimi socjalistami i lewicowymi radykałami. Wśród rosyjskich mieńszewików, wśród socjalnych rewolucjonistów i inteligenckiej cyganerii przebywającej na emigracji, Trocki stopniowo, lecz wytrwale zyskiwał sobie opinię głównego rywala Lenina w rewolucyjnym ruchu rosyjskim.

Upadek caratu w marcu 1917 r. zastaje Trockiego w Nowym Jorku, gdzie wydawał rosyjski dziennik radykalny „Nowy Mir” (Nowy Świat), wspólnie ze swym przyjacielem – a przeciwnikiem Lenina – Mikołajem Bucharinem, ultralewicowym rosyjskim politykiem emigracyjnym, którego pewien obserwator nazwał „jasnowłosym Macchiavellim w skórzanej kurtce”. Trocki pośpiesznie wyruszył do Rosji. Władze kanadyjskie przerwały mu jednak podróż aresztując go w Halifaxie i przetrzymując przez miesiąc w areszcie, aż do zwolnienia wskutek prośby Rosyjskiego Rządu Tymczasowego. Po zwolnieniu Trocki wyruszył w dalszą podróż do Piotrogrodu.

Rząd brytyjski zgodził się na wyjazd Trockiego do Rosji, bowiem – jak świadczą pamiętniki brytyjskiego agenta Bruce Lockharta – Intelligence Service przewidywał możliwość wykorzystania „niesnasek między Trockim a Leninem”. W swych pamiętnikach pt. „Agent brytyjski” Lockhart wyraża przekonanie, że rząd brytyjski popełnił na wstępie poważny błąd w swym postępowaniu wobec Trockiego. Lockhart pisze: „Z Trockim obchodziliśmy się nieroztropnie. W czasie pierwszej rewolucji przebywał on na wygnaniu w Ameryce. Wówczas nie był ani mieńszewikiem ani bolszewikiem. Był on, według określenia Lenina, trockistą, tzn. indywidualistą i oportunistą. Nigdy nie był i być nie mógł zdyscyplinowanym członkiem partii. Swym postępowaniem, jeszcze przed pierwszą rewolucją, ściągał na siebie surową naganę Lenina. Na wiosną 1917 roku Kiereński prosił rząd brytyjski o ułatwienie Trockiemu powrotu do Rosji. W naszym zachowaniu się w stosunku do Rosji jak zwykle zastosowaliśmy katastrofalne półśrodki. Trocki został potraktowany jako kryminalista. W Halifaxie osadzono go w obozie więźniów... Następnie pobudziwszy w nim zajadłą nienawiść zezwoliliśmy mu na powrót do Rosji”.

Trocki przybył do Piotrogrodu w maju. Początkowo usiłował stworzyć własne stronnictwo rewolucyjne, w skład którego wchodziliby dawni emigranci i ekstremiści z różnorakich grup radykalnych. Jednak okazało się, że ruch Trockiego nie ma przed sobą przyszłości, ponieważ masy rewolucyjne popierały bolszewików.

W sierpniu 1917 r. Trocki wywrócił sensacyjnego kozła politycznego: po czternastu latach walki z Leninem i bolszewikami poprosił o przyjęcie do partii bolszewickiej. Lenin wielokrotnie ostrzegał przed Trockim i jego osobistymi ambicjami, ale obecnie w decydującym momencie walki o zaprowadzenie ustroju radzieckiego polityka Lenina zmierzała do stworzenia jednolitego frontu wszystkich partii, grup i frakcji rewolucyjnych. Prośba Trockiego o przyjęcia do partii została załatwiona pozytywnie.

Warto zapamiętać, że wstąpienie Trockiego do partii było zainscenizowane efektownie. Do szeregów partii pociągnął za sobą całą różnorodną świtę lewicowych odszczepieńców. Trocki został przewodniczącym rady w Piotrogrodzie, gdzie po raz pierwszy wystąpił na scenę rewolucyjną w 1905 r. Zachował to stanowisko przez decydujące dni, które niebawem nadeszły. W pierwszym rządzie radzieckim Trocki objął stanowisko komisarza spraw zagranicznych.


2. Lewicowa opozycja

Najpierw jako komisarz spraw zagranicznych, następnie jako komisarz wojny Trocki reprezentował lewicową opozycję w łonie partii bolszewickiej. (Po usunięciu go ze stanowiska komisarza spraw zagranicznych, Trocki publicznie przyznał się do błędu, jaki popełnił w Brześciu Litewskim, postępując wbrew instrukcjom Lenina. Po czym ponownie zaofiarował Leninowi swą współpracę bez zastrzeżeń. Trocki otrzymał nowe stanowisko – został komisarzem wojny. Strategia i właściwe dowodzenie Armią Czerwoną spoczywało głównie w rękach takich ludzi jak Stalin, Frunze, Woroszyłow, Kirow, Szors i Budionny. Opierając się na radach pewnej liczby carskich „specjalistów wojskowych”, którymi się otoczył, Trocki ustawicznie przeciwstawiał się decyzjom Centralnego Komitetu Partii Bolszewickiej i w sposób jaskrawy przekraczał swe kompetencje kilkakrotnie). Aczkolwiek nieliczni, opozycjoniści posiadali rozległe stosunki za granicą oraz wśród mieńszewików i socjal-rewolucjonistów w kraju. W pierwszej chwili po rewolucji zapewnili sobie ważne stanowiska w armii, służbie dyplomatycznej i w państwowych organach władzy wykonawczej.

Trocki kierował opozycją wspólnie z dwoma innymi radykalnymi odszczepieńcami: ze smukłym blondynem pozującym na „marksistowskiego ideologa”, stojącym na czele ugrupowania tzw. „lewicowych komunistów” - Mikołajem Bucharinem i z Grzegorzem Zinowiewem, otyłym i wygadanym lewicowym agitatorem, który wraz ze szwagrem Trockiego, Kamieniewem, kierował własną sektą tzw. „zinowiewistów”. Trocki, Bucharin i Zinowiem często kłócili się między sobą w sprawach taktyki lub z powodu sprzecznych osobistych ambicji politycznych, lecz w momentach naprawdę ważnych, w ustawicznych próbach zapewnienia sobie kierownictwa w rządzie radzieckim, łączyli swe siły.

Do stronników Trockiego zaliczali się: Piatakow – radykał z bogatej rodziny ukraińskiej, który podróżując po Europie dostał się pod wpływy Trockiego; Radek – wybitny polski „lewicowy” dziennikarz i agitator, który w Szwajcarii złączył się z Trockim w opozycji przeciwko Leninowi; Krestinski – były adwokat, dawny członek frakcji socjaldemokratycznej w Dumie; Sokolnikow – młodociany kosmopolityczny radykał, który wstąpił do służby zagranicznej dzięki protekcji Trockiego; Rakowski – bogaty Bułgar, finansujący swego czasu działalność rumuńskich socjalistów, który mieszkał w różnych krajach Europy, a we Francji uzyskał stopień doktora medycyny.

Poza tym Trocki jako komisarz wojny otoczył się kliką zuchwałych zabijaków, którzy tworzyli specjalną „Gwardię Trockiego”, ślepo oddaną swemu „wodzowi”. Wybitnym członkiem trockistowskiej frakcji wojskowej był zuchwały dowódca moskiewskiego garnizonu Mikołaj Murałow. W skład przybocznej straży Trockiego wchodzili: Iwan Smirnow, Sergiusz Mraczkowski i Efraim Dreitzer. Blumkin, socjal-rewolucyjny terrorysta, morderca hrabiego Mirbacha, został dowódcą przybocznej straży Trockiego.

Trocki sprzymierzył się również z pewną liczbą byłych oficerów carskich, z którymi się przyjaźnił, i mimo licznych ostrzeżeń ze strony partii bolszewickiej powierzał im wysokie stanowiska w wojsku. Jednym z byłych oficerów carskiej armii, z którym Trocki nawiązał bliskie stosunki w 1920 r. podczas wojny z Polską, był Michał Mikołajewicz Tuchaczewski, wódz żywiący w sercu napoleońskie ambicje. Celem zjednoczonych sił lewicowej opozycji było odsunięcie Lenina od władzy i zagarnięcie władzy w Związku Radzieckim.

Po rozgromieniu armii białogwardyjskich i wojsk interwencyjnych, rosyjscy rewolucjoniści stanęli wobec wielkiego problemu: co robić dalej?... Trocki, Bucharin i Zinowiew twierdzili, że budowa socjalizmu w „zacofanej Rosji” jest niemożliwa. Lewicowa opozycja pragnęła przekształcić Rewolucję Rosyjską w ośrodek „rewolucji światowej”, z którego można by wzniecić rewolucje w innych krajach. Pod osłoną „ultrarewolucyjnej frazeologii”, przed którą Lenin i Stalin stale ostrzegali, lewicowa opozycja w rzeczywistości walczyła zaciekle o władzę, o „bezładny anarchizm” i o zaprowadzenie w Rosji dyktatury wojskowej z komisarzem wojny Trockim i jego współtowarzyszami na czele.

Problem ten wypłynął na porządek dzienny w czasie obrad Zjazdu Rad w grudniu 1920 r. Był to rok najzimniejszy, najtrudniejszy z punktu widzenia żywnościowego i najbardziej chyba krytyczny w okresie Rewolucji Rosyjskiej!

Obrady toczyły się w sali Kolumnowej w Moskwie. Miasto było spowite w śniegu, zamarznięte, wśród mieszkańców zaś panoszył się głód i choroby. W olbrzymiej, nieogrzewanej wskutek braku opału sali, delegaci owinięci w kożuchy, koce lub futra, trzęśli się z zimna na grudniowym mrozie.

Lenin, blady i niewyleczony jeszcze ze skutków zatrutych kul Fani Kapłan, które o mały włos nie przyprawiły go o utratę życia w 1918 roku, wszedł na trybunę, aby dać odprawę lewicowej opozycji. Na wstępie przedstawił zebranym obraz potwornych warunków, w jakich żyła Rosja. Wzywał do jedności narodowej, aby móc pokonać „nieprawdopodobne trudności, jakie nastręczyła reorganizacja życia gospodarczego i społecznego kraju”. Zapowiedział nową politykę gospodarczą (NEP), która w miejsce surowego „komunizmu wojennego” wprowadzając ograniczony handel prywatny i ożywiając w pewnym stopniu prywatną własność i kapitalizm w Rosji otwierała drogę do odbudowy: „Cofamy się o krok w tył – powiedział Lenin – aby móc później postąpić dwa kroki naprzód”.

Gdy Lenin ogłosił „chwilowy odwrót” nowej polityki gospodarczej, Trocki zawołał: „Kukułka wykukała koniec władzy radzieckiej!”

Lecz Lenin był przekonany, że praca rządu radzieckiego zaledwie się zaczęła. Na zjeździe między innymi oświadczył: „... Kiedy kraj będzie zelektryfikowany, kiedy przemysł, rolnictwo i komunikację oprzemy na nowoczesnych podstawach wielkiej produkcji – wtedy dopiero osiągniemy całkowite zwycięstwo”.

Na trybunie znajdowała się wielka mapa Rosji. Na znak Lenina przekręcono kontakt i nagle mapa zaroiła się od mrowia światełek. Miała ona uzmysłowić zebranym, jak Lenin wyobrażał sobie przyszłość swego kraju. Lampki elektryczne błyszczały w licznych punktach mapy, pokazująć zziębniętym i głodnym delegatom przyszłe elektrownie, przyszłe zapory wodne i inne wspaniałe obiekty, z których pewnego dnia strumienie elektrycznej energii zaczną płynąć dokonując przeobrażenia starej Rosji w kraj nowoczesny, uprzemysłowiony i socjalistyczny. Szmer podniecenia i aprobaty lub niedowierzania przeszedł po zimnej i szczelnie zapełnionej sali.

Karol Radek, przyjaciel Trockiego, przypatrywał się tej proroczej wizji przez grube okulary, wzruszył ramionami i szepnął: „Elektro-fikcja!” Dowcip Radka stał się trockistowskim zawołaniem. Bucharin mówił, że Lenin próbuje obałamucać robotników i chłopów „utopijną gadaniną o elektryczności!”

Za granicą, międzynarodowi przyjaciele i zwolennicy Trockiego z kół socjalistycznych i komunistycznych wierzyli, że system Lenina jest skazany na zagładę. Wielu innych obserwatorów sądziło, że Trocki i lewicowa opozycja znajduje się o krok od władzy. Amerykański korespondent Issac F. Marcosson donosił, że Trocki „cieszył się poparciem młodych komunistów, większości oficerów i żołnierzy Armii Czerwonej”. Ale zarówno sam Trocki jak i zagranica przeceniali siły i popularność opozycji.

Starając się pociągnąć za sobą masy Trocki jeździł po kraju, organizował dramatyczne występy na wiecach, wygłaszał namiętne przemówienia oskarżając w nich „starych bolszewików” o „degenerację” i wzywając młodzież, aby poparła jego ruch. Lecz żołnierze, robotnicy i chłopi, mając świeżo w pamięci zwycięską walkę przeciwko niedoszłym „białym” Napoleonom, nie mieli ochoty tolerować „czerwonego” Napoleona we własnych szeregach. Sir Bernard Pares w swej „Historii Rosji” pisał o Trockim z tego okresu:

„Pewien przenikliwy krytyk, który się z nim zetknął osobiście, słusznie zauważył, że Trocki zarówno swymi metodami postępowania jak i usposobieniem należy do epoki przedrewolucyjnej. Demagodzy wychodzili z mody...”

Na dziesiątym zjeździe Wszechrosyjskiej Komunistycznej Partii (bolszewików), w marcu 1921, Komitet Centralny pod kierownictwem Lenina uchwalił rezolucję potępiającą ostro wszystkie „frakcje” w partii jako groźbę dla jedności rewolucyjnego kierownictwa. Od tej chwili wszyscy partyjni przywódcy obowiązani byli, pod rygorem usunięcia z partii, poddać się decyzjom większości. Komitet Centralny ostrzegł w szczególności „towarzysza Trockiego” przed „działalnością frakcyjną” i stwierdził, że „wrogowie państwa” wykorzystując zamieszanie spowodowane jego rozłamową robotą przenikają do partii pod etykietą „trockistów”. Zwolniono z zajmowanych stanowisk pewną liczbę wybitnych trockistów i lewicowych opozycjonistów. Głównego współpracownika wojskowego Trockiego, Murałowa, usunięto ze stanowiska dowódcy garnizonu moskiewskiego i zastąpiono starym bolszewikiem, Woroszyłowem.

W następnym roku, w marcu 1922, sekretarzem generalnym partii obrano Stalina, powierzając mu wykonanie planów Lenina. W następstwie ostrzeżenia rzuconego bez ogródek przez partię i wykluczenia z niej zwolenników Trockiego, masy trockistowskie zaczęły się rozpraszać. A prestiż „wodza” malał z dnia na dzień. Wybór Stalina na sekretarza generalnego był miażdżącym ciosem dla frakcji trockistowskiej w szeregach partyjnych.


3. Na drodze zdrady

Od samego początku lewicowa opozycja stosowała dwie równoległe metody. Otwarcie, na trybunach, na łamach własnej prasy, w salach odczytowych, opozycjoniści wszczepiali w społeczeństwo własną sekciarską ideologię. Za kulisami, na tajnych frakcyjnych posiedzeniach, Trocki, Bucharin, Zinowiew, Radek, Piatakow i inni wspólnie szkicowali generalną linię strategiczną i plany taktyczne dla opozycji.

W oparciu o tę działalność opozycyjną Trocki zbudował w Rosji konspiracyjną organizację opierającą się w swej strukturze na systemie piątkowym”, który Reilly rozwinął, a socjal-rewolucjoniści i inni antyradzieccy konspiratorzy wykorzystywali w swej podziemnej pracy.

W 1923 podziemny aparat Trockiego był już potężną i szeroko rozbudowaną organizacją. Sprzysiężeni, w swej nielegalnej korespondencji, posługiwali się ustalonymi przez Trockiego i najwierniejszych druhów, specjalnymi kodami, szyframi i hasłami. Rozbudowano w całym kraju potajemne drukarnie. Komórki trockistowskie istniały wszędzie – w armii, w służbie zagranicznej, w aparacie państwowym i w instytucjach partyjnych.

Wiele lat potem Trocki ujawnił, że jego własny syn, Leon Sedow, uczestniczył już w owym czasie w konspiracji trockistowskiej, która przekraczała granice normalnej działalności opozycyjnej w łonie partii bolszewickiej i wchodziła w stadium podziemnej walki z ustrojem radzieckim.

Trocki pisze w broszurze pt. „Leon Sedow – syn, przyjaciel i bojownik”, wydanej w 1938: „Leon rzucił się w roku 1923 w wir pracy opozycyjnej... Szybko przyswoił sobie sztukę pracy w konspiracji uczestnicząc w nielegalnych zebraniach, wydawaniu i kolportażu prasy opozycyjnej. Komsomoł (organizacja komunistycznej młodzieży) szybko rozwinął swe kadry opozycyjnych przodowników”.

Trocki w swej konspiracyjnej działalności wyszedł poza granice ZSRR.

W ciągu zimy 1921-1922 były adwokat i wybitny trockista, o śniadej cerze i patrzący spode łba, Mikołaj Krestinski, został mianowany ambasadorem radzieckim w Berlinie. W czasie pełnienia swych obowiązków w stolicy Niemiec Krestinski złożył wizytę naczelnemu dowódcy Reichswery, gen. Hansowi von Seecktowi. Na podstawie sprawozdań wywiadu Seeckt wiedział, że Krestinski był trockistą, toteż dał mu do zrozumienia, że Reichswera odnosi się przychylnie do celów, jakie stawia sobie opozycja z komisarzem wojny Trockim na czele.

Kilka miesięcy później, w czasie pobytu w Moskwie, Krestinski zakomunikował wypowiedzi von Seeckta Trockiemu. W tym czasie Trocki potrzebował bardzo pieniędzy dla finansowania swej rozrastającej się podziemnej organizacji. Powiedział przeto Krestinskiemu, że opozycja w Rosji potrzebuje sprzymierzonych wśród obcych i musi być gotowa do zawarcia przymierza z państwem oferującym jej swą przyjaźń. Niemcy, napomknął Trocki, nie są wrogiem Rosji i na najbliższy okres nie przewiduje się z nimi konfliktu. Kierują oni obecnie swe apetyty na zachód i pałają chęcią zemsty w stosunku do Francji i Anglii. Politycy opozycyjni w Rosji Radzieckiej powinni tę sytuację odpowiednio wykorzystać...

W 1922 r. Krestinski przyjechał do Berlina z gotowymi instrukcjami od Trockiego, zlecającymi „znaleźć okazję rozmówienia się z Seecktem podczas oficjalnych rokowań i zaproponować mu udzielanie regularnej subwencji na rozwinięcie nielegalnej działalności trockistów w Rosji”.

Oto, jak doszło według Krestinskiego do transakcji:

„Przedstawiłem zagadnienie Seecktowi i wymieniłem kwotę 250 tys. marek w złocie. Po zasięgnięciu rady szefa sztabu (Haasego) generał Seeckt zasadniczo zgodził się i wysunął kontrpropozycje ze swej strony, aby Trocki przekazywał mu bądź w Moskwie, bądź za moim pośrednictwem pewne poufne i ważne informacje natury wojskowej. Dodatkowo zażądał pomocy w uzyskaniu wiz wjazdowych dla pewnych osób, które chce wysłać w charakterze szpiegów do Związku Radzieckiego. Żądania generała von Seeckta zostały uwzględnione i układ wszedł w życie w 1923 r.”

(Cytaty i dialogi dotyczące tajnej działalności trockistów w Rosji Radzieckiej, przytoczone w księdze trzeciej, zaczerpnięto, o ile z tekstu nie wynika inaczej, z protokołów zeznań sądowych, złożonych przed Kolegium Wojskowym Najwyższego Trybunału ZSRR w sierpniu 1938 r. Dialogi i epizody dotyczące bezpośrednio Trockiego i syna, o ile nie zaznaczono inaczej, zaczerpnięto z zeznań oskarżonych w tych procesach).

Założyciel i przywódca partii bolszewickiej Włodzimierz Iljicz Lenin zmarł dnia 21 stycznia 1924 r. Trocki przebywał w tym czasie na Kaukazie jako rekonwalescent po lekkiej grypie. Nie wrócił do Moskwy na pogrzeb Lenina, lecz pozostał nadal w miejscowości kąpielowej Sukhum nad Morzem Czarnym. „W Sukhum przesiadywałem całe dnie na tarasie nadmorskim – pisze Trocki w <<Moim życiu>>. - Chociaż był to styczeń, słońce świeciło mocno i jasno. Wciągając w piersi morskie powietrze przyswajałem sobie całą swoją istotą słuszność mego stanowiska...”


4. Walka o władzę

Natychmiast po śmierci Lenina Trocki otwarcie zażądał władzy dla siebie. Na zjeździe partyjnym w maju 1924 roku wbrew radom swych przyjaciół poddał swój wniosek pod głosowanie. 748 bolszewickich delegatów na zjazd głosowało jednomyślnie, potępiając walkę Trockiego o władzę osobistą. Potępienie Trockiego było tak oczywiste, że nawet Bucharin, Zinowiew i Kamieniew widzieli się zmuszeni publicznie oświadczyć się za większością i głosować przeciw niemu. Trocki rozwścieczony zarzucił im zdradę. Lecz już kilka miesięcy później Trocki i Zinowiew zjednoczyli swe siły tworząc „nową opozycję”.

Nowa opozycja posunęła się dalej aniżeli jakiekolwiek inne ugrupowania tego typu. Żądała otwarcie utworzenia „nowego kierownictwa” dla ZSRR, skupiając wszelkiego rodzaju malkontentów i wywrotowców w propagandzie na skalę ogólnokrajową i w walce politycznej przeciwko rządowi radzieckiemu. Tak pisze o tych wydarzeniach Trocki: „Śladami tej awangardy wlekli się wszelkiego typu niezadowoleni, niewyrobieni i skwaszeni karierowicze”. Szpiedzy, sabotażyści z Torgpromu, białogwardyjscy kontrrewolucjoniści, terroryści – wszystko to pchało się do tajnych jaczejek nowej opozycji. Komórki zaczęły magazynować broń. Na ziemi radzieckiej powstawała prawdziwa tajna armia trockistowska.

„Musimy patrzeć w daleką przyszłość”, powiedział Trocki do Zinowiewa i Kamieniewa (patrz: „Moje życie”). „Musimy przygotować się do ciężkiej i długotrwałej walki”.

Za granicą kapitan Reilly z Intelligence Service zadecydował, że nadszedł czas, by zaatakować. Latem, Borys Sawinkow, niedoszły dyktator Rosji, marionetka rządu brytyjskiego, został wysłany do ZSRR, aby przygotować oczekiwane powstanie kontrrewolucyjne. Jak zapewnia Winston Churchill, który również brał udział w tym spisku, Sawinkow pozostawał w tajnym kontakcie z Trockim. W „Wielkich współczesnych” Churchill pisze: „W czerwcu 1924 Kamieniew i Trocki stanowczo zażądali jego (Sawinkowa) powrotu”. W tym samym roku adiutant Trockiego, Rakowski, został mianowany ambasadorem radzieckim w Londynie. Rakowski, o którym Trocki pisze jako o „moim przyjacielu, moim prawdziwym, starym przyjacielu”, wkrótce po swoim przyjeździe do Londynu przyjął w swym gabinecie dwóch oficerów brytyjskiego wywiadu: kpt. Armstronga i kpt. Lockharta. Początkowo rząd brytyjski nie zgodził się na akredytowanie przedstawiciela radzieckiego w Londynie. Według Rakowskiego oficerowie brytyjscy powiedzieli mu:

„Czy wie pan, dlaczego rząd brytyjski zgodził się na pańską osobę?... Zasięgnęliśmy informacji u pana Eastmana i dowiedzieliśmy się, że należy pan do frakcji trockistowskiej i że pozostaje pan z Trockim w zażyłych stosunkach. I jedynie z uwagi na to Intelligence Service zgodził się na akredytowanie pana w tym kraju”.

(Rakowski złożył to oświadczenie przed Kolegium Wojskowym Najwyższego Trybunału Radzieckiego w marcu 1938 r. W epoce, o której mówił Rakowski, tzn. w latach dwudziestych, amerykański pisarz i dziennikarz Max Eastman był oficjalnym tłumaczem pism Trockiego i głównym szerzycielem trockistowskiej propagandy w Stanach Zjednoczonych. To właśnie Max Eastman pierwszy opublikował tzw. „Testament Lenina” lub „Ostatnią wolę Lenina”, rzekomo autentyczny dokument napisany jakoby ręką Lenina w 1923 r.)

Kilka miesięcy później Rakowski powrócił do Moskwy. Opowiedział Trockiemu, co wydarzyło się w Londynie. Brytyjskie Intelligence Service, podobnie jak Niemcy, życzyło sobie nawiązać kontakt z opozycją. „Rzecz godna uwagi”, odrzekł Trocki.

Po kilku dniach Trocki zakomunikował Rakowskiemu, że „należy nawiązać stosunki z brytyjskim Intelligence Service”.

(W 1926 roku Rakowski został przesunięty z Londynu do Paryża. Przed wyjazdem do Francji spotkał się z Trockim, który mu zakomunikował, że sytuacja w ZSRR dojrzewa do kryzysu i że należy zgromadzić wszystkie możliwe źródła pomocy zagranicznej. „Doszedłem do wniosku, powiedział Trocki Rakowskiemu, że musimy poinstruować wszystkich naszych sprzysiężonych za granicą ambasadorów i przedstawicieli handlowych, aby wysondowali opinię ośrodków konserwatywnych w krajach kapitalistycznych, przy których są akredytowani, co do rozmiarów pomocy, na jaką trockiści mogą liczyć z ich strony”).

Kapitan Sidney Reilly w czasie przygotowywania ostatniego zamachu w ZSRR tak pisał do swojej żony: „W Rosji dzieje się w obecnej chwili coś zupełnie nowego, potężnego, coś, nad czym naprawdę warto popracować”. Agent Reilly'ego, major E. pracujący w brytyjskiej służbie konsularnej, dał mu znać, że nawiązano kontakty z ruchem opozycyjnym w ZSRR.

Ale tej jesieni Reilly zginął z ręki radzieckiego strażnika granicznego, w chwili gdy wracał z Rosji, dokąd udał się, aby porozumieć się osobiście z przywódcami ruchu opozycyjnego. W kilka miesięcy po śmierci Reilly'ego Trocki zapadł w stan „tajemniczej gorączki”, jak ją nazwał w <<Moim życiu>>, której przyczyn „lekarze moskiewscy” nie zdołali ustalić. Postanowił wyjechać do Niemiec. Tam, wedle własnego oświadczenia, Trocki spędził pewien czas w „prywatnej klinice w Berlinie”, gdzie odwiedził go Mikołaj Krestinski, łącznik Trockiego z niemieckim wywiadem wojskowym. W czasie kiedy Trocki rozmawiał z Krestinskim w klinice, „inspektor policji” niemieckiej, znów według relacji Trockiego, zjawił się niespodziewanie i zawiadomił, że z uwagi na świeżo odkryty spisek na jego życie tajna policja niemiecka przedsięwzięła nadzwyczajne środki bezpieczeństwa.

Dzięki tej znanej sztuczce wywiadu, Trocki i Krestinski mogli spędzić wiele godzin zamknięci wraz z niemiecką tajną policją.

Tego lata Trocki zawarł nowe porozumienie z niemieckim wywiadem wojskowym. Później Krestinski określił postanowienia tego porozumienia:

„W owym czasie już przywykliśmy do regularnego otrzymywania pieniędzy w zagranicznych dewizach... Pieniądze te szły na potrzeby działalności trockistowskiej rozwijającej się coraz bardziej w różnych krajach, na wydawanie książek itd... W 1928 r., w czasie kiedy walka trockistów z kierownictwem partii doszła do szczytu natężenia zarówno w Moskwie jak i wśród zaprzyjaźnionych ugrupowań... Seeckt wysunął propozycję, aby informacje wywiadowcze, które mu przekazywano dotychczas nieregularnie, stały się bardziej systematyczne, a poza tym, aby organizacja trockistowska zobowiązała się, że w razie dojścia do władzy w czasie prawdopodobnej drugiej wojny światowej, rząd Trockiego poprze słuszne żądania niemieckiej burżuazji, tzn. głównie koncesje i zawarcie układów innej natury.

Po porozumieniu się z Trockim odpowiedziałem generałowi w sensie pozytywnym, a nasza służba informacyjna przybrała odtąd już nie sporadyczny, ale bardziej systematyczny charakter. Dano słowne obietnice co do przyszłego powojennego układu.

...w dalszym ciągu otrzymywaliśmy pomoc finansową. Począwszy od 1923 aż do 1930 otrzymywaliśmy corocznie 250 tys. marek w złocie...”

Po powrocie do Moskwy, Trocki rozpoczął decydującą kampanię przeciwko radzieckiemu kierownictwu. „W ciągu roku 1926 – pisze Trocki w <<Moim życiu>> - walka partyjna rozwijała się z rosnącą gwałtownością. A nawet jesienią opozycja jawnie wystąpiła na zebraniach w lokalach partyjnych”. Ta taktyka zawiodła i wywołała ogólne niezadowolenie wśród robotników, którzy zareagowali gwałtownie na trockistowską robotę rozłamową. „Opozycja – pisał Trocki – musiała się wycofać...”

W lecie 1927, kiedy groźba wojny zawisła nad ZSRR, Trocki ponowił swój atak na rząd radziecki. Trocki publiczne oświadczył w Moskwie: „Musimy powtórzyć taktykę Clemenceau, który jak wiadomo, wystąpił przeciwko rządowi francuskiemu w chwili, gdy Niemcy zbliżyli się na 80 kilometrów od Paryża!”

Stalin napiętnował to oświadczenie Trockiego jako zdradę: „Tworzy się coś w rodzaju wspólnego frontu od Chamberlaina do Trockiego”, powiedział Stalin.

Sprawę Trockiego i opozycji poddano ponownie pod głosowanie. W ogólnym referendum wszystkich członków partii bolszewickiej, miażdżącą większością 740 tys. głosów przeciw 4 tysiącom potępiono trockistowską opozycję i potwierdzono słuszność kierownictwa Stalina.

W <<Moim życiu>> Trocki opisuje gorączkową działalność konspiracyjną, którą rozwinięto po druzgocącej klęsce poniesionej w referendum. „Organizowaliśmy tajne zebrania w różnych dzielnicach Moskwy i Leningradu, w których uczestniczyli robotnicy i studenci obojga płci, zbierając się grupami od 20 do 100 a nawet 200 osób, aby wysłuchać przedstawicieli opozycji.

Często w jednym dniu odwiedzałem dwa lub trzy, a czasem nawet cztery takie zebrania. Pewnego razu opozycja przygotowała masowe zebranie w sali gimnazjum technicznego, którą zajęto od wewnątrz... Próby organów administracji nie zdołały przeszkodzić temu zebraniu, na którym Kamieniew i ja przemawialiśmy przez dwie godziny”.

Trocki gorączkowo przygotowywał się do ostatecznej rozgrywki. W końcu października plan jego był gotowy. Powstanie miało wybuchnąć 7 listopada 1927, w dziesiątą rocznicę Rewolucji Październikowej. Najbardziej zdecydowani zwolennicy Trockiego, byli członkowie Gwardii Czerwonej, mieli kierować powstaniem. Specjalne oddziały zostały wyznaczone do opanowania strategicznych punktów w całym kraju. Sygnałem do powstania miała być polityczna demonstracja przeciw rządowi radzieckiemu w czasie masowej defilady robotników w Moskwie, 7 listopada z rana. W <<Moim życiu>> Trocki tak opisywał te wydarzenia:

„Kierownictwo opozycji zrozumiało znaczenie tego finału. Zdaliśmy sobie aż nadto dobrze sprawę, że nie możemy zaszczepić naszych idei nowemu pokoleniu w drodze dyplomatycznych posunięć i niedomówień, ale w drodze otwartej walki ponosząc jej wszelkie konsekwencje."

Powstanie Trockiego upadło prawie w chwili rozpoczęcia. 7 listopada z rana, gdy robotnicy maszerowali ulicami Moskwy, trockistowskie ulotki propagandowe, zrzucane im na głowy z wysokich gmachów, zapowiadały nadejście „nowego kierownictwa”. Na ulicach ukazały się nagle małe grupy trockistów z flagami i transparentami. Rozgniewany tłum robotników wymiótł ich z ulic prawie natychmiast.

Tym razem władze radzieckie zareagowały energicznie. Wkrótce pochwycono Murałowa, Smirnowa, Mraczkowskiego, Dreitzera i innych byłych członków wojskowej gwardii Trockiego. Między innymi aresztowano w Moskwie Kamieniewa i Piatakowa. Agenci rządowi przeprowadzili rewizje w tajnych trockistowskich drukarniach i składach broni. W Leningradzie aresztowano Zinowiewa i Radka, którzy udali się tam, aby jednocześnie zorganizować „pucz”. Jeden ze zwolenników Trockiego, były ambasador w Tokio, Joffe, popełnił samobójstwo. W niektórych miejscowościach aresztowano trockistów w towarzystwie dawnych oficerów carskich, socjal-rewolucyjnych terrorystów i przedstawicieli obcych agentur wywiadowczych. Trocki został usunięty z partii i skazany na zesłanie.


5. Ałma-Ata

Trockiego zesłano do Ałma-Aty, stolicy Kazachstańskiej Radzieckiej Republiki, położonej niedaleko granicy chińskiej. Dano mu do dyspozycji dom, w którym mieszkał wraz ze swą żoną Natalią i synem Sedowem. Rząd radziecki nie zdawał sobie jeszcze sprawy z prawdziwych celów i znaczenia konspiracji Trockiego. Pozwolono mu zatrzymać przy sobie kilku ludzi z jego gwardii przybocznej. Między innymi byłego oficera Armii Czerwonej – Efraima Dreitzera. Pozwolono mu również otrzymywać i wysyłać korespondencję osobistą, mieć prywatną bibliotekę, poufne „archiwum” oraz przyjmować od czasu do czasu odwiedzających go przyjaciół i wielbicieli. Wygnanie Trockiego nie położyło wcale kresu jego wywrotowej działalności.

27 listopada 1927 r. najprzebieglejszy ze wszystkich strategów Trockiego, agent niemiecki i dyplomata radziecki, Mikołaj Krestinski, napisał do Trockiego list, w którym zobrazował program trockistowskiej konspiracji na najbliższe lata. Byłoby niedorzecznością, pisał Krestinski, aby opozycja trockistowska kontynuowała jawną agitację przeciw rządowi radzieckiemu. Odwrotnie, trockiści powinni starać się przenikać do partii, zajmować kluczowe stanowiska w administracji państwowej i kontynuować walkę od wewnątrz samego aparatu rządowego. Trockiści, pisał Krestinski, powinni starać się „powoli, stopniowo, uporczywą pracą wewnątrz partii i wewnątrz aparatu rządowego zasłużyć sobie ponownie na zaufanie i odzyskać wpływ na masy”.

Strategia Krestinskiego odpowiadała Trockiemu, który wkrótce wystosował instrukcje, jak wyjawił później Krestinski, do członków swej konspiracji, aresztowanych lub wygnanych, aby „podstępem wstępowali z powrotem do partii”, by „w dalszym ciągu prowadzili naszą tajną robotę” i „zajmowali według nadarzających się możliwości mniej lub bardziej odpowiedzialne stanowiska”. Piatakow, Radek, Zinowiew, Kamieniew i inni zesłani opozycjoniści zaczęli potępiać Trockiego przyznając się publicznie do „tragicznej pomyłki” i prosząc o przyjęcie z powrotem do partii bolszewickiej.

Dom Trockiego w Ałma-Acie stał się centrum intensywnej działalności antyradzieckiej. „Życie ideowe wrzało wtenczas jak w kotle”, pisze Trocki w swej broszurze „Leon Sedow”. Z Ałma-Aty Trocki kierował potajemnie wywrotową działalnością skierowaną przeciwko ustrojowi radzieckiemu.

Leon Sedow kierował tajnym systemem komunikacyjnym, przy pomocy którego Trocki utrzymywał łączność ze swymi zwolennikami i opozycjonistami z całego kraju. Jako zaledwie dwudziestoletni młodzieniec, pełen niespożytej energii i już wytrawny konspirator, Sedow łączył w sobie fanatyczne oddanie sprawie opozycji ze stałym i pełnym goryczy urazem wobec egoistycznych i dyktatorskich zapędów swego ojca.

W broszurze poświęconej synowi Trocki ujawnia, jak ważną rolę odegrał Sedow przy kierowaniu tajnym systemem komunikacji między Ałma-Atą a światem:

„W zimie 1927 roku Leon ukończył 22 rok życia. Jego działalność w Ałma-Acie w tym roku była naprawdę godna podziwu. Nazywaliśmy go naszym ministrem spraw zagranicznych, bezpieczeństwa publicznego i łączności. Wykonując te wszystkie funkcje posługiwał się środkami nielegalnymi”.

Sedow był łącznikiem między zakonspirowanymi kurierami przywożącymi tajne raporty do Ałma-Aty i zabierającymi z niej „dyrektywy” Trockiego: „Niekiedy tajni kurierzy przybywali z Moskwy. Zetknąć się z nimi nie było rzeczą łatwą... Wszystkie nasze połączenia ze światem zewnętrznym były w ręku Leona. Nieraz wymykał się z domu w noc ulewną czy w zawieruchę śniegową lub też myląc czujność szpiegów ukrywał się przez cały dzień w bibliotece, by wreszcie spotkać się z kurierem w publicznej łaźni czy w lasku podmiejskim, czy na placu targów wschodnich, dokąd Kirgizi przybywali tłumnie z końmi, osłami i towarami. Zawsze wracał z cennym łupem schowanym w ubraniu”.

Przez ręce Sedowa przechodziło około „100 listów tygodniowo” o tajnym charakterze. Poza tym Trocki wysyłał z Ałma-Aty olbrzymie ilości materiałów propagandowych i osobistej korespondencji. Wiele z tych listów zawierało bądź „dyrektywy” dla jego zwolenników, bądź antyradziecką propagandę: „Od kwietnia do października (1928) – chwalił się Trocki – otrzymaliśmy około 1000 listów i dokumentów natury politycznej i 700 telegramów. W tym samym okresie wysłaliśmy w świat 500 telegramów i nie mniej jak 800 listów treści politycznej...”

W grudniu 1928 przedstawiciel rządu radzieckiego odwiedził Trockiego w Ałma-Acie. Oświadczył on Trockiemu: „Praca waszych zwolenników politycznych przybrała w całym kraju charakter wyraźnie kontrrewolucyjny; warunki, w jakich przebywacie w Ałma-Acie, pozwalają wam (<<Moje życie>>) na łatwe kierowanie tą działalnością”. Rząd radziecki pragnął uzyskać obietnicę od Trockiego, że zaprzestanie swej wywrotowej działalności. W przeciwnym wypadku rząd widziałby się zmuszony użyć w stosunku do niego energicznych środków jak wobec zdrajcy.

Trocki nie zwracał uwagi na ostrzeżenie. Sprawą Trockiego zajęło się specjalne kolegium G. P. U.

W numerze 41. gazety „Prawda” z 19.02.1929 umieszczono następujący komunikat Radzieckiej Agencji Telegraficznej „Tass”:

„Uchwałą Specjalnego Kolegium G. P. U. został wydalony z terytorium ZSRR za antyradziecką działalność L. D. Trocki. Z nim, zgodnie z jego życzeniem, wyjechała jego rodzina”.

Trocki został wydalony z ZSRR. Był to początek najbardziej niezwykłego okresu kariery Lwa Trockiego.

„Wygnanie oznacza na ogół schyłek kariery, w wypadku Trockiego było wręcz odwrotnie” - pisze dziennikarz Issac Marcosson w „Burzliwych latach” (Turbulent Years). - Przebywając na terytorium radzieckim, był szerszeniem w ludzkiej postaci, z odległości tysięcy kilometrów żądło jego było nadal skuteczne... Działając z oddali stał się dla ZSRR wrogiem nr 1. Mistrz demagogii, Trocki, żył w fantastycznej atmosferze spisków narodowych i międzynarodowych jak bohater kryminalnych opowieści E. Phillipsa Oppenheima”.


M. Sayers, A. Kahn

Wielki spisek przeciwko ZSRR”

Spółdzielnia Wydawniczo-Oświatowa „Czytelnik”

1948


Str. 221-246