![]() |
| Start | Aktualności | Dokumenty |
Brzask |
Galeria |
Świat
|
Historia |
Forum
|
Kontakt |
Linki |
21 sierpnia – Towarzysze rozstrzelani
Gdy klasa robotnicza była jeszcze słaba i niezahartowana, burżuazja walczyła przeciw niej za pomocą armat i karabinów – bój był zacięty, na śmierć i życie, ale otwarty. Kiedy ruch proletariacki wzrósł w siły i okrzepł, kiedy przewodzić mu zaczęły zorganizowane partie, zbrojne w naukę marksizmu-leninizmu, burżuazja przerażona tą potęgą uciekła się do innych metod walki – podstępnych, perfidnych, obliczonych na okłamanie nieświadomych, na ugięcie słabych, na rozbicie od wewnątrz ruchu rewolucyjnego. Jedna z tych metod stała się prowokacja – nasyłanie do ruchu robotniczego zdrajców, szpiegów, którzy z zimną krwią, za pieniądze, wydawali najlepszych synów narodu w ręce policji na męczarnie więzienne, częstokroć na śmierć. Jednym z takich pozbawionych godności ludzkiej prowokatorów był nasłany w latach dwudziestych do KPP Cechnowski. Partia wydała na niego wyrok, który wykonać mieli Hibner, Kniewski i Rutkowski. Na ulicy Zgoda zaatakowała ich policja. Stawili zbrojny opór, próbowali ucieczki, która dwóm młodym może by się udała. Nie chcieli jednak opuścić Hibnera i bronili się wraz z nim. Aresztowani – stanęli przed sądem doraźnym. Ale w pięć dni po tragicznych wypadkach na ulicy Zgoda, młodziutki komunista Naftali Botwin zastrzelił Cechnowskiego na jednym z lwowskich placów. Sprawiedliwy wyrok partii został wykonany. Botwin, schwytany przez policję, zginął 6 sierpnia 1925 roku. Podczas rozprawy sądowej Władysław Hibner w imieniu swoim i towarzyszy oświadczył: Jeśli chciałbym żyć, to tylko dlatego, aby służyć nadal sprawie robotniczej, jeżeli jednak zostanę skazany na śmierć, to umrę godnie, jak przystało na uczciwego rewolucjonistę. Umarli godnie. Pisał o tym „Towarzysz”, nielegalne pismo KZMP: „Podeszli sami pod słupki, zawiesili na nich swoje robociarskie czapki i znowu z chorych, podziurawionych piersi wydarła się pieśń bojowa”. |