![]() |
| Start | Aktualności | Dokumenty
|
Brzask |
Galeria |
Świat
|
Historia |
Forum
|
Kontakt |
Linki |
|
Styczeń
2010 *** 29.01.2010
Głaskania ludobójców ciąg dalszy Wiktor Juszczenko – wielka nadzieja reakcyjnych mediów – poległ haniebnie w wyborach prezydenckich na Ukrainie, uzyskując niecałe 5,5% poparcia. Niedawno wydał zaś dekret nadający pośmiertnie tytuł „bohatera Ukrainy” hitlerowskiemu kolaborantowi i „architektowi” ludobójstwa m.in. ludności polskiej na Wołyniu (od wiosny 1943) – Stepanowi Banderze. Ale na tym pomarańczowy watażka nie poprzestał... Dziś – podczas obchodów rocznicy klęski reakcyjnych oddziałów ukraińskich w starciu z Armią Czerwoną w roku 1918 – kończący swe urzędowanie politykier wydał dekret uznający ludobójcze bandy OUN i UPA za... uczestników walk narodowo-wyzwoleńczych. Juszczenko polecił rządowi i parlamentowi ukraińskiemu opracowanie projektu ustawy, która potwierdzi, iż członkowie owych formacji prowadzili walkę o niepodległość państwa. Nic dziwnego, że polskie media upatrujące w Juszczence „męża opatrznościowego” spuściły z tonu i nabrały wody w usta. W zakłopotanie wprawił je widocznie fakt, że ich pupil brunatnieje w oczach. Tak to jest, gdy niefortunnie wybierze się obiekt adoracji... ***
26.01.2010
Gdy zagląda w oczy głód... Dla milionów mieszkańców Stanów Zjednoczonych kartki na żywność są jedyną barierą, odgradzającą ich od widma śmierci głodowej. Jednak sytuacja pogarsza się z każdym miesiącem. Według danych zebranych przez „New York Times”, w takiej sytuacji jest około sześć milionów Amerykanów. W deklaracjach, weryfikowanych przez władze stanowe i zatwierdzanych przez urząd federalny, określają oni siebie jako bezrobotnych, którzy nie otrzymują żadnej pomocy finansowej – nie korzystają z opieki społecznej, z zasiłków dla bezrobotnych, emerytur, zasiłków na dzieci ani pomocy dla niepełnosprawnych. Liczba takich osób rosła jeszcze przed obecnym kryzysem kapitalizmu, kiedy zaostrzenie prawa dotyczącego przyznawania pomocy społecznej utrudniło ubogim otrzymywanie gotówki, ale w ostatnich dwóch latach zwiększyła się o około połowę. Jeden na 50 Amerykanów żyje obecnie w gospodarstwie domowym, którego jedynym dochodem są bony żywnościowe. Do tej grupy należą nie tylko – a nawet nie przede wszystkim – bezdomni, ale też tacy ludzie jak Isabel Fernandez: zrobiła karierę sprzedając nieruchomości na Florydzie, ale kapitalizm znów wywinął koziołka i zabrał jej wszystko, prócz dwóch córek, które teraz musi utrzymać, nie dysponując żadnym dochodem w gotówce. „Pomoc taką otrzymuje obecnie jeden na ośmiu Amerykanów, w tym jedno na czworo dzieci. Na Florydzie liczba ludzi, którzy nie mają żadnych dochodów prócz bonów żywnościowych, w ostatnich dwóch latach podwoiła się, a w kwitnącym niegdyś rejonie południowo-zachodniego wybrzeża wzrosła ponad trzykrotnie.” - donosi gazeta. Albo inny przykład: „22-letni Rex Britton, chudy człowiek w lichym ubraniu, który spędził dzieciństwo w sierocińcu, dwa lata temu wsiadł w autobus z Syracuse, by podjąć pracę polegającą na malowaniu miejsce parkingowych. Obecnie, kiedy bezrobocie sięga blisko 14 procent, a robót ulicznych jest niewiele, otrzymuje on 200 dolarów miesięcznie w postaci bonów żywnościowych, mieszkając z przyjaciółką, która utrzymuje się tylko dzięki pomocy rządowej na opiekę nad jej niepełnosprawnym dzieckiem.” Z badań „New York Times” wynika, że „6 milionów ludzi żyje w gospodarstwach domowych niemających żadnych dochodów. Około 1,2 miliona z nich to dzieci. W ciągu ostatnich dwóch lat liczba takich osób niemal potroiła się w Nevadzie, podwoiła na Florydzie i w stanie Nowy Jork, a w Minnesocie i Utah wzrosła o blisko 90 procent. W hrabstwie Wayne w stanie Michigan, które obejmuje Detroit, 1 na 25 mieszkańców informuje, ze jego jedynym dochodem są bony żywnościowe. W hrabstwie Yakima w stanie Waszyngton, 1 na 17.” W ten oto sposób rozwiewa się propagowany przez burżuazję „Amerykański Sen”, a daje o sobie znać brutalna rzeczywistość. Mimo to nadal pojawiają się głosy, że... kapitalizm ma się coraz lepiej. Jest to oczywistą nieprawdą. Ekonomiczna istota ogólnego kryzysu a zarazem gnicia kapitalizmu sprowadza się bowiem do następujących czynników: 1) Niezdolność pełnego wykorzystania aparatu wytwórczego – (już w roku 1929 USA mogły produkować o 85% więcej artykułów konsumpcyjnych niż faktycznie wytwarzały. 2) Spadek tempa wzrostu produkcji przemysłowej 3) Wzrost chronicznego bezrobocia 4) Wzrost pauperyzacji – wzrostowi wydajności pracy robotników nie towarzyszy wzrost płacy, co spycha masy w ubóstwo. 5) Chroniczny kryzys agrarny – rozwija się w krajach kapitalistycznych, w związku z ograniczonym spożyciem żywności przez szerokie masy ludowe (już od końca I Wojny Światowej, z małą przerwą w czasie II Wojny Światowej, gdy trzeba było zaopatrywać w żywność olbrzymie armie). Wyprodukowane tony artykułów spożywczych nie znajdują zbytu na rynku, stąd spadek cen artykułów rolnych, rujnujący milionowe masy drobnych chłopów i farmerów. Kapitaliści niszczą zatem miliony ton produktów, podczas gdy miliardy ludzi cierpią głód. 6) Deformacja cyklu kryzysowego – Przebieg cyklicznych kryzysów gospodarki kapitalistycznej wykazuje deformacje w okresie ogólnego kryzysu kapitalizmu. Faz rozkwitu w ogóle nie ma, po fazie kryzysowej produkcja ulega niewielkiej zwyżce, lecz pozostaje duże, chroniczne bezrobocie itd. Okresy między fazami kryzysowymi skracają się, a cykl ów przerywa na chwilkę jedynie wojna... 7) Wzrost nierównomierności rozwoju – w okresie ogólnego kryzysu kapitalizmu wzrasta nierównomierność rozwoju poszczególnych krajów kapitalistycznych, co prowadzi do kolosalnego zaostrzenia się problemu rynku (realizacji towarów wyprodukowanych w warunkach kapitalistycznego systemu produkcji). Stąd wypływają próby zmiany stanu posiadania i próby nowego podziału zbytu i rynków surowcowych, prowadzące ostatecznie do wojen. 8) „Nierównomierność rozwoju krajów kapitalistycznych z biegiem czasu doprowadza zwykle do gwałtownego naruszenia równowagi wewnątrz światowego systemu kapitalizmu, przy czym ta grupa krajów kapitalistycznych, która uważa się za niedostatecznie zabezpieczoną w surowce i rynki zbytu, usiłuje zwykle zmienić sytuację na swą korzyść i dokonać nowego podziału strefy wpływów – przez zastosowanie siły zbrojnej. W rezultacie tego powstaje rozłam świata kapitalistycznego na dwa wrogie obozy i wojna między nimi (...) W ten sposób, w rezultacie pierwszego kryzysu kapitalistycznego gospodarki światowej, wybuchła pierwsza wojna światowa, a w rezultacie drugiego kryzysu wybuchła druga wojna”. (Stalin) ***
24.01.2010
Pokolenie kryzysu Już nawet burżuazyjna prasa światowa przyznaje, że „największym skutkiem ubocznym kryzysu kredytowego będzie wyhodowanie straconego pokolenia – młodych ludzi, którym nigdy nie będzie dane rozpocząć pracy zaraz po szkole.” Około 1,7 miliona Amerykanów straciło pracę pomiędzy lipcem a grudniem, co oznacza spadek liczby pracujących o 1,1% – jest to największe półroczne „tąpnięcie” od 1961 roku. Wskaźnik aktywności ekonomicznej ludności obniżył się w zeszłym miesiącu do poziomu najniższego od 24 lat. Tymczasem wyrzucenie wyeksploatowanych robotników z rynku pozwoliło utrzymać amerykańską stopę bezrobocia na poziomie nie większym niż 10% w grudniu. Gdyby jednak „podaż siły roboczej” nie zmniejszyła się miesiąc temu o 661 tysięcy, bezrobocie wyniosłoby 10,4% - piszą burżuazyjni publicyści amerykańscy. Kryzys kapitalizmu uderza szczególnie boleśnie w młodych... Agencja Bloomberg News informuje: „Pomiędzy grudniem 2008 a grudniem 2009, zatrudnienie w grupie wiekowej 16-24 lat spadło w USA o 1,78 miliona, co stanowi jedną trzecią wszystkich zwolnień odnotowanych w liczbie 5,4 milionów. W Wielkiej Brytanii, zatrudnienie ogółem skurczyło się w ciągu minionego roku o 432 000, podczas gdy na samą kategorię wiekową 16-24 przypadło z tego aż 365 000, czyli 85% wszystkich zwolnień. Stopa bezrobocia wśród młodszych niż 25 lat wynosi obecnie 21% w strefie euro oraz 19% w USA. Europejskie statystyki zawyżają zwłaszcza Hiszpania (44%), Irlandia (29%) i Szwecja (27%), a także większość nowych członków UE, na czele z Łotwą (36%), Litwą (34%), Węgrami (29%), Czechami (20%), Polską (24%) i Słowacją (32%). Bezrobocie młodych dotyka zwłaszcza nastolatków, mniejszości, młode matki i najsłabiej wykształconych. W USA, w grupie liczących sobie od 16 do 19 lat bez pracy pozostaje 27%, w porównaniu z 21% rok wcześniej, a w przypadku młodych Afroamerykanów jest to aż 48%. W Anglii, bezrobocie w grupie poniżej 25 lat wynosi 21%, a wśród przerywających naukę w szkołach średnich – 42%, zaś wśród czarnych – 47%, w porównaniu z 20% pośród białych.” Burżuazyjni socjolodzy udają zaskoczonych, gdy wyważają otwarte drzwi głosząc, że bezrobocie ma zły wpływ na ludzi, a szczególnie na młodzież: „Organizacja charytatywna Prince's Trust, założona przez księcia Walii, przeprowadziła w grudniu ankietę wśród 2 tysięcy młodych osób. W zestawieniu z innymi rówieśnikami, ci pozostający bez pracy okazali się w o wiele większym stopniu dręczeni przez poczucie wstydu, odrzucenia, zagubienia, lęku, niepewności, przygnębienia oraz depresję, wyizolowanie i brak miłości. O wiele bardziej byli też niezadowoleni ze swego zdrowia, przyjaźni i życia rodzinnego aniżeli ci pracujący lub studiujący, znacznie mniej pewni przyszłości i częściej przyznający się do ucieczki w narkotyki, do braku nadziei i braku celu w życiu. Wielu z nich miewało myśli samobójcze.” Cóż za nowość! Może poszliby o krok dalej i uznali, że kapitalizm – który dla wyzyskiwaczy jawi się jako skarb – trzeba potraktować tak jak skarb? A więc głęboko zakopać. ***
23.01.2010
Faszystowski zbrodniarz bohaterem narodowym Ukrainy Protesty Komunistycznej Partii Ukrainy i innych ugrupowań postępowych nie zmieniły planów elit politycznych: Ukochany przez burżuazyjne media „miłujący demokrację” prezydent Wiktor Juszczenko raz jeszcze dowiódł, jakie wartości są mu drogie. Mianowicie brunatne i ludobójcze. Dał temu wyraz dziś, podczas obchodów Dnia Jedności Ukrainy, odznaczając tytułem „bohatera Ukrainy”... Stepana Banderę – herszta Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i zarazem hitlerowskiego kolaboranta. Niektóre polskie serwisy informacyjne – nie widząc innego rozwiązania – napisały co nieco o nowym „bohaterze narodowym” pomarańczowej Ukrainy: „Urodzony 1 stycznia 1909 roku Stepan Bandera jako działacz, a potem przywódca ukraińskiego ruchu nacjonalistycznego w międzywojennej Polsce, był organizatorem akcji terrorystycznych skierowanych przeciwko państwu polskiemu i ZSRR, m.in. zamachów w 1933 roku na konsulat radziecki we Lwowie oraz w 1934 roku na ministra spraw wewnętrznych II Rzeczypospolitej Bronisława Pierackiego. Za zamach na Pierackiego został skazany w 1936 roku na karę śmierci, zamienioną po amnestii na dożywocie. Uwolniony został po upadku II Rzeczypospolitej. 30 czerwca 1941 roku Bandera ogłosił we Lwowie powstanie niepodległego państwa ukraińskiego, za co w lipcu 1941 był aresztowany przez Niemców i osadzony w obozie w Sachsenhausen. <Rzecz jasna nie został osadzony tak, jak ofiary faszyzmu – można wręcz powiedzieć, że warunki w jakich przebywał były komfortowe – przypis od redakcji Aktualności KPP> Pozostawał w nim do września 1944 r. Po II wojnie światowej Bandera zamieszkał w Monachium pod przybranym nazwiskiem Stefan Popiel.” Na szczęście bandziora dopadła w końcu karząca ręka ludowej sprawiedliwości., bo oto w październiku 1959 roku funkcjonariusz radzieckiej KGB Bohdan Staszyński wykonał na nim wyrok śmierci za ludobójstwo i kolaborację z hitlerowcami. Bandera i jego banda rozkręcili spiralę terroru skierowanego m.in. przeciwko ludności polskiej, żydowskiej, ormiańskiej, rosyjskiej a także przeciw komunistom. Rzeź Wołyńska pochłonęła ponad 160 tysięcy ofiar. W uznaniu tychże "zasług" Bandery, kancelaria prezydencka w Kijowie uhonorowała pośmiertnie ludobójcę za „niezłomnego ducha w służbie idei narodowej, bohaterstwo i poświęcenie w walce o niezależne państwo ukraińskie”. Czy takie uzasadnienie w ogóle zasługuje na komentarz? ***
22.01.2010
Nowy Wehrmacht szczerzy kły Szef Urzędu Kanclerskiego Ronald Pofalla potwierdził doniesienia prasowe, jakoby rząd RFN chciał przekonać opozycję do wsparcia intensyfikacji działań okupacyjnych w Afganistanie. Perspektywie tej przyklaskuje szef Związku Bundeswehry pułkownik Ulrich Kirsch: „Dla żołnierzy w Afganistanie jest ważne, by mieli za sobą nie tylko większość rządową, ale większość całego parlamentu. Duże partie polityczne powinny wypracować konsensus w tej sprawie”. Zdaniem Pofalli, przed planowaną na 28 stycznia londyńską międzynarodową konferencją w sprawie przyszłości Afganistanu, rząd federalny pracuje nad szczegółową koncepcją, dotyczącą dalszej „stabilizacji” kraju nad Hindukuszem, czyli – bądźmy szczerzy – okupacji Afganistanu wraz z pozostałą NATO-wską bandą. Pofalla zaznaczył, że „dobrym zwyczajem parlamentarnym jest oparcie misji Bundeswehry za granicą na możliwie najszerszym politycznym porozumieniu”. Kirsch ocenił we wtorek, że znaczenie ma nie tyle liczebność sił (ale dotychczasowe 4,5 tysiąca to jego zdaniem za mało), co ich rodzaj. „W Afganistanie potrzebna jest przede wszystkim piechota” - powiedział. Zdaniem żołdaka, warto, aby niemieckie władze zmieniły kwalifikację prawną afgańskiej awantury z dotychczasowej „misji stabilizacyjnej” na jakąś bardziej użyteczną... „Ze słowem wojna wciąż mamy w Niemczech problemy - i dobrze, bo w związku z historią musimy krytycznie obchodzić się z tym pojęciem” - przyznał Kirsch, jak przystało na hipokrytę. Możliwe jest jednak zdefiniowanie zaangażowania w Afganistanie jako „niemiędzynarodowy konflikt zbrojny”, co zdaniem wojskowego wpłynie na zmianę sytuacji prawnej walczących tam żołnierzy. Pojęcie to będzie lepiej opisywać sytuację pod Hindukuszem, gdzie żołnierze regularnych niemieckich sił zbrojnych walczą przeciwko afgańskiemu ruchowi oporu. Pozwoli też na niszczenie celów militarnych i sił przeciwnika już całkowicie wedle uznania okupantów. Obecnie niemieccy żołnierze, formalnie biorący udział w misji stabilizacyjnej, nie mogą atakować Afgańczyków, jeżeli sami nie zostali przez nich zaatakowani. Konsekwencją aktualnej sytuacji prawnej jest m.in. postępowanie prokuratorskie przeciwko niemieckiemu pułkownikowi Georgowi Kleinowi, który naruszył mandat niemieckich sił, rozkazując 4 września samolotom NATO zbombardowanie dwóch uprowadzonych cystern z benzyną w okolicach Kunduzu. Radosna twórczość pogrobowców Wehrmachtu zakończyła się rzezią, w której zginęło ponad 140 Afgańczyków, w większości cywilów. ***
20.01.2010
Spekulanci ponoszą konsekwencje Działające w Wenezueli supermarkety Exito, należące do francuskiej firmy (nomen omen) Casino, windowały ceny i stosowały inne szkodliwe społecznie praktyki. W efekcie 19 stycznia rząd wenezuelski przystąpił do ich uspołecznienia. Natomiast w przyszłym miesiącu parlament ma uregulować ustawowo możliwość nacjonalizacji firm stosujących nieuzasadnione podwyżki cen. W poniedziałek urząd nadzoru bankowego Wenezueli nakazał przejęcie przez państwo trzech prywatnych banków, zarzucając im nieprawidłowości. Banki InverUnion Banco Comercial, Banco del Sol i Mi Casa to kolejne instytucje finansowe, które znalazły się pod kontrolą państwa. Kilka tygodni temu rząd Hugo Chaveza nakazał przejęcie ośmiu innych prywatnych banków i firm brokerskich, które złamały prawo bankowe. W ludowej Wenezueli nie ma bowiem miejsca dla złodziei. ***
18.01.2010
Rośnie nędza Instytut Eurostat opublikował najnowsze dane dotyczące biedy w krajach Unii Europejskiej, a uczynił to z okazji zaczynającej się hucpy związanej z inauguracją „Europejskiego Roku Walki z Biedą i Wykluczeniem Społecznym” pod auspicjami m.in. Komisji Europejskiej. Eurostat wyróżnia dwa pojęcia: Materialny niedostatek i biedę. Tę ostatnią uznaje za pojęcie względne. Bieda zagraża osobom osiągającym przychody poniżej 60% przeciętnego wynagrodzenia w danym kraju. Komisja Europejska tłumaczy, że środki poniżej takiego progu ubóstwa uniemożliwiają pełne uczestnictwo w życiu społecznym, gospodarczym i kulturalnym – stąd mowa o tzw. wykluczeniu, które jest pojęciem szerszym niż bieda. W Unii wskaźnik ten utrzymuje się na stabilnym poziomie 17%, takim samym jak w Polsce. Dane potwierdzają, że najbardziej zagrożone i objęte biedą są dzieci (22% w Polsce i 20% w UE). „Najwięcej tak rozumianej biedy jest na Łotwie (26%), w Rumunii (23%) i w Bułgarii (21%)”. Bardzo ponury obraz „dobrodziejstw kapitalizmu” wyłania się z raportu odnośnie sytuacji w Polsce: 63% Polaków nie stać, by raz w roku pojechać przynajmniej na tydzień urlopu poza miejsce zamieszkania, 20% obywateli nie może sobie pozwolić na wystarczające ogrzanie mieszkania, 21% - by przynajmniej raz na dwa dni jeść mięso, drób, rybę albo ich wegetariański, pełnowartościowy zamiennik, a 17% nie stać na samochód. „Po analizie tych wskaźników Eurostat policzył, że odsetek osób dotkniętych materialnym niedostatkiem wynosi w Polsce 32%, czyli należy do najwyższych w Europie. Oznacza to, że niemal co trzeci Polak pozbawiony jest, wbrew własnej woli, co najmniej trzech z dziewięciu dóbr materialnych różnych kategorii, które są wyznacznikiem poziomu życia.” Osób, których nie stać na różnego rodzaju dobra jest w całej Unii 17%, natomiast w Bułgarii ten wskaźnik wynosi 51%, w Rumunii 50%, na Węgrzech 37%, a na Łotwie 35%. ***
16.01.2010
Boliwijskie koleje wracają w ręce społeczeństwa W ubiegłym roku, z inicjatywy lewicowego prezydenta Evo Moralesa, władze Boliwii dokonały nacjonalizacji przemysłu ropy naftowej i gazu. Natomiast w tym roku – 14 lat po wyprzedaniu pociągów i szlaków kolejowych prywaciarzom – Ministerstwo Transportu planuje przejąć cały krajowy system kolejowy. Niegdyś prezydent Boliwii Gonzalo Sanchez de Lozada sprzedał dwie boliwijskie linie kolejowe za 14 milionów dolarów chilijskiemu konsorcjum zwanemu Cruz Blanca (Biały Krzyż). Chilijska firma sprzedała natomiast zachodnią linię amerykańskiemu „inwestorowi”, a wschodnią linię firmie Antofagasta Railway – przypomina państwowa agencja informacyjna ABI. Linia wschodnia działa w pełnym wymiarze w zasadzie do dzisiaj, ale linia zachodnia jest już praktycznie cała opuszczona – wyjaśniła agencja. Plan boliwijskiego rządu obejmuje przywrócenie do służby zachodniej linii oraz połączenie obu systemów. „To byłaby bardzo silna inwestycja, ponieważ mówimy o przywróceniu do życia starego szlaku kolejowego oraz stworzenie nowej wschodnio-zachodniej linii służącej do transportu żelaza” – oświadczył Minister ds. Prac Publicznych Walter Delgadillo. ***
13.01.2010
Na co stać kapitalizm... Czeski minister finansów – Eduard Janota – z rozbrajającą szczerością przyznał, że jego burżuazyjne państwo nie ma już środków na wypłacanie swym obywatelom świadczeń emerytalnych. Tymczasem inny kraj kapitalistyczny – Stany Zjednoczone – lekką ręką zamierza wydać następne 33 miliardy dolarów na wojnę przeciwko Afgańczykom... Kolejny kryzys kapitalizmu, dramatyczny wzrost bezrobocia i związana z nimi degrengolada czeskiego systemu emerytalnego sprawiły, że przeznaczone w tegorocznym budżecie środki na wypłatę emerytur wyczerpią się już jesienią. Problem w systemie emerytalnym utrzymuje się. Wydatki na te świadczenia również w roku 2010 przewyższą wpływy z ubezpieczenia społecznego i w systemie powstanie deficyt od 20 od 30 miliardów koron – powiedział Janota. Tymczasem prezydent USA, czując się wielce zobowiązany otrzymaną pokojową nagrodą Nobla, ma zamiar wysłać do Afganistanu 30 tysięcy dodatkowych żołnierzy. Agencja Reutersa podaje, że Obama wystąpi również o zwiększenie budżetu Pentagonu do niebagatelnej sumy 708 miliardów dolarów. Czy powyższe informacje wymagają komentarza? Chyba nie. Pozostaje mieć nadzieję, że z okazji kolejnej rocznicy urodzin „Wolnej Polski”, rządząca nią burżuazja nie zechce zrobić obywatelom prezentu w postaci zaprzestania wypłacania im emerytur. Pozostaje też mieć nadzieję, że szybko nadejdzie dzień, gdy ustrój kapitalistyczny będzie wydawał się całemu światu już tylko złym snem, który na szczęście przeminął raz na zawsze... Jak prędko nastanie ten dzień? To już zależy od determinacji tych, którym historia powierzyła rolę grabarzy totalitarnego ustroju, opartego na wyzysku. ***
9.01.2010
"Nic
do stracenia, prócz swych kajdan..." Już trzeci dzień trwa powstanie setek nielegalnych imigrantów, które wybuchło w kalabryjskim mieście Rosario na południu Włoch, po tym jak ludzie ci zostali doprowadzeni do ostateczności nieludzkim traktowaniem, urągającymi godności warunkami życia i pracy w gospodarstwach rolnych oraz brutalnym wyzyskiem, jakiemu są poddawani. Rano dwa tysiące imigrantów znów wyszło na ulice i otoczyło siedzibę miejscowych władz, gdzie kontynuują protest. Rebelia imigrantów rozpoczęła się po tym, jak w czwartek dwóch z nich zostało zranionych z broni palnej. Wszystko wskazuje na to, że ogień do nich oddali miejscowi przestępcy; nie wyklucza się, że zrobili to „dla zabawy”. Piątkowa włoska prasa zwraca uwagę na to, że bunt wśród imigrantów narastał od dawna, zaś kolejny atak na nich był iskrą, która wywołała pożar. Afrykańscy robotnicy zatrudnieni przy zbiorze warzyw i owoców żyją w Kalabrii, podobnie jak w innych regionach na południu Włoch, w nieludzkich, warunkach na terenie gospodarstw rolnych. Mieszkają w szałasach, ruinach i w kartonowych boksach w opustoszałych halach. Szacuje się, że w rejonie Rosarno pracują przybysze z około 40 najbiedniejszych krajów świata. Są wręcz niewolnikami w gospodarstwach kontrolowanych przez kalabryjską mafię – Ndranghetę. Oszukuje się ich, otrzymują głodowe zarobki... Reakcyjny minister spraw wewnętrznych Roberto Maroni – komentując w piątek wydarzenia w Rosarno – oświadczył, że jednym z powodów zamieszek jest tolerancja dla nielegalnej imigracji, która wymknęła się spod kontroli. MSW postanowiło wysłać do miasta dodatkowe siły policyjne, które mają zdławić opór protestujących. Jak podaje portal Onet.pl: „Młody włoski pisarz Roberto Saviano, który jako autor głośnej książki pt. „Gomorra” o neapolitańskiej mafii stał się jednym z najbardziej uznawanych autorytetów w dziedzinie przestępczości zorganizowanej, jest przekonany, że imigranci zbuntowali się przeciwko kalabryjskiej mafii. Ocenił on, że Afrykanie z większą stanowczością sprzeciwiają się tamtejszym gangsterom niż miejscowa ludność.” Burżuazyjne mass media nie kryją oburzenia „barbarzyństwem” imigrantów. Widać więc jak na dłoni, że akceptują niewolnictwo najemne, ale tylko dopóki „mówiące narzędzia” nie zaczynają przemawiać własnym głosem i domagać się wolności. ***
4.01.2010
Niemiecka biskup: Dość rzezi w Afganistanie! Przewodnicząca Rady Kościoła Ewangelickiego w Niemczech – Margot Kaessmann – w wygłoszonym kazaniu noworocznym stwierdziła, że wszystkie realizowane przez polityków strategie starały się zamknąć społeczeństwu oczy na fakt, że „żołnierze znów będą używać broni i zabijać także cywilów”. No i na duchowną posypały się gromy ze strony tychże polityków... W reakcji na wypowiedź Kaessmann, że „potrzebni są ludzie sprzeciwiający się wojnie i przemocy, mający odwagę mówić o alternatywnym rozwiązaniu”, zawyły wściekle wilczury z nowego Wehrmachtu: Ulrich Kirsch – przewodniczący Związku Bundeswehry – oskarżył panią biskup o wywoływanie wśród żołnierzy frustracji i odejście od tradycji niemieckiego kościoła ewangelickiego, zawsze ochoczo błogosławiącego niemieckich wojaków ruszających na wojnę. Wszak nie bez powodu na klamrach pasów nosili oni wyryty napis: „Gott mit uns” („Bóg z nami”). Politycy chadecji i socjaldemokraci jak jeden mąż zarzucili przeciwniczce militaryzmu populizm i nadużycie sprawowanego urzędu. Lecz gniew marionetek przemysłu wojennego nie zmienia faktu, że poglądy Kaessmann podziela ogromna większość obywateli RFN. Są oni przeciwni okupacji niepodległego kraju (takiego jak Afganistan), bez względu na to, czy odbywa się to pod skrzydełkami NATO, czy bandy o mniej rozpoznawalnej nazwie. ***
1.01.2010
Jak się pienią bankowcy Brytyjskie Stowarzyszenie Bankowców gwałtownie zaprotestowało przeciwko działaniom rządu Gordona Browna, który nałożył 50-procentowy podatek na premie dla bankierów. „Dziesiątki, jeśli nie setki tysięcy miejsc pracy są bezpośrednio lub pośrednio powiązane z bankami, przynosząc budżetowi miliardy funtów wpływów z podatków. Teraz spora część tych pieniędzy może nie wpłynąć, a osoby podejmujące decyzje albo to ignorują, albo w to nie wierzą. Rząd jest na tyle głupi, by kierować się emocjami, a nie logiką. Rezultatem działań rządu może być zabicie branży bankowej” - wygrażają współsprawcy obecnego kryzysu. Ale jakie jest prawdziwe znaczenie kredytów i banków w rozwoju i pogłębieniu sprzeczności kapitalizmu? Banki ześrodkowują wszystkie kapitały pieniężne oraz dochody wszystkich klas społecznych i udostępniają je następnie wielkim kapitalistom. Kapitały własne wielkich przedsiębiorców dzięki rozwojowi kredytu, banków i spółek akcyjnych, stają się środkiem rozporządzania cudzymi kapitałami – kapitałami całego społeczeństwa. Ułatwia to proces koncentracji i centralizacji kapitału, a równocześnie proces koncentracji środków produkcji i siły roboczej, wzmacnia społeczny charakter wytwarzania, który jest coraz bardziej sprzeczny z prywatno-kapitalistyczną własnością środków wytwarzania. Przypływ i odpływ kapitałów z jednej gałęzi gospodarki do drugiej, dzięki czemu wyrównuje się średnia stopa zysku, również nie byłby możliwy bez rozwoju kredytów i działalności banków. Dzięki temu wszystkiemu kapitał staje się niezwykle ruchliwy, łatwo przerzuca się z jeden gałęzi do drugiej przyczyniając się do rozdziału środków wytwarzania między różne gałęzie przemysłu. Banki przyczyniły się do wytwarzania obrotów bezgotówkowych przez rozszerzanie obiegu weksli, czeków i innych papierów wartościowych (nie mówiąc już o banknotach). Kredyt ma olbrzymie znaczenie dla przyśpieszenia procesu reprodukcji, rozszerzenia jego rozmiarów i powstania (drogą zakładania spółek akcyjnych) przedsiębiorstw, które dla indywidualnego kapitału były nie do pomyślenia. Kredyt, rozszerzając produkcję do maksymalnych w granicach kapitalizmu rozmiarów, przyśpiesza równocześnie gwałtowne wybuchy wszystkich sprzeczności kapitalistycznego sposobu wytwarzania, wzmaga elementy jego rozkładu. Przybliża moment, w którym kapitalizm trafi tam, gdzie jego miejsce – na śmietnik historii. Nie zmienią tego faktu żadne działania burżuazyjnych rządów, ani lamenty bankierów. |