![]() |
| Start | Aktualności | Dokumenty
|
Brzask |
Galeria |
Świat
|
Historia |
Forum
|
Kontakt |
Linki |
|
Listopad
2009 *** 30.11.2009
Nobel dla Fidela! Na bardzo dobry pomysł wpadła grupa obywateli Argentyny, zbierająca propozycje ruchów społecznych, kulturalnych, politycznych, akademickich i obrońców praw człowieka odnośnie kandydatur do Pokojowej Nagrody Nobla. Zainicjowała bowiem internetową akcję zbierania podpisów poparcia dla uhonorowania ową nagrodą Fidela Castro. Człowieka, który naprawdę na nią zasłużył. O owej kampanii poinformował kubański portal Cubadebate.cu, który podał również adres meilowy, na który można wysyłać wyrazy poparcia (fidelnobelapaz@gmail.com). Pomysłodawcy projektu zwracają uwagę na ogromne sukcesy Kuby w dziedzinie ochrony zdrowia i edukacji pod rządami Fidela Castro od roku 1959 do 2006 mimo bezprawnego amerykańskiego embarga, które trwa od 47 lat. „Podczas gdy przywódcy, w tym laureaci Nobla, kierują piechotę morską i rakiety, a także mniej zaawansowane bomby w stronę wyniszczonych narodów oraz grabią ich zasoby naturalne i ludzkie, Fidel Castro wniósł wkład w pokój na świecie wysyłając armię nauczycieli, wychowawców, artystów, sportowców w misji do setek biednych krajów” - dodaje witryna. Niestety kandydatury do nagrody Nobla mogą zgłaszać wyłącznie parlamentarzyści, ministrowie, laureaci owych nagród, niektórzy profesorowie i sam Komitet Noblowski. Nie zaś najliczniejsze nawet grupy obywateli. Mimo to, internetowa inicjatywa ma bardzo ważny wymiar moralny. Pokazuje, kto jest przez rzesze ludzi uważany za prawdziwego obrońcę pokoju i sprawiedliwości. ***
25.11.2009
Pomarańczowi przyjaciele ludobójców Rządzący Ukrainą pupilkowie środowisk reakcyjnych (zwących się „obrońcami demokracji”), nie ustają w wysiłkach, aby uczcić kolaborującą z nazistami Ukraińską Powstańczą Armię: za jej nienawiść do Związku Radzieckiego i ludobójstwo dokonane przez nią na polskiej ludności Wołynia. Blok Julii Tymoszenko chce uznania UPA za... stronę walczącą w II wojnie światowej o niepodległość państwową. Projekt ustawy w tej sprawie opublikowano na stronie internetowej ukraińskiego parlamentu. Jego autorami jest ośmiu deputowanych z partii kandydatki na stanowisko prezydenta Ukrainy. Cóż za mądrości można wyczytać w tymże projekcie? „Status uczestników działań bojowych obejmuje żołnierzy Ukraińskiej Powstańczej Armii, którzy brali udział w walkach narodowowyzwoleńczych przeciwko niemiecko-faszystowskim agresorom, oraz walczących przeciw totalitarnemu reżimowi ZSRR o odnowienie Ukraińskiego Niepodległego Zjednoczonego Państwa”. Dziwne. Przecież trudno znaleźć choćby jednego bandytę z UPA, który podniósłby rękę na hitlerowskiego sojusznika. Niedawny dekret niepopularnego prezydenta Juszczenki (maskotki nie tylko polskich elit) zaleca rządowi Tymoszenko „wzmożenie działań na rzecz upamiętnienia i uznania za bojowników o wolność członków ugrupowań narodowowyzwoleńczych, w tym UPA”. Przeciwko temu szaleństwu stanowczo protestuje Komunistyczna Partia Ukrainy i wiele środowisk postępowych. Również Wiktor Janukowycz – cieszący się znacznym poparciem w sondażach prezydenckich – sprzeciwia się rehabilitacji faszystów i tuszowaniu ich zbrodni. Ciekawe, czy wywoła to kolejną wściekłą nagonkę ze strony polskich mediów. Czy i tym razem zdecydują się wspierać brunatny duet: Juszczenkę i Tymoszenko? ***
18.11.2009
Głód w Stanach Zjednoczonych Departament Rolnictwa rządu federalnego USA poinformował, że ponad 49 mln osób w Stanach Zjednoczonych (stanowią one 14 proc. łącznej liczby gospodarstw domowych), miało w mijającym roku trudności ze zdobyciem wystarczającej ilości pożywienia. Na tle ostatnich 14 lat jest to niechlubny rekord. W roku 2008 natomiast nie dojadało 36,2 mln obywateli USA, a 1/3 z nich była głodna „od czasu do czasu”. Liczba Amerykanów korzystających z pomocy w formie specjalnych bonów żywnościowych wzrasta systematycznie od 8 miesięcy. W sierpniu br. po raz pierwszy przekroczyła poziom 36 mln osób. „Te liczby są gorsze niż się powszechnie uważa. Wszyscy wiemy, że mamy najgorsze załamanie gospodarcze od czasu Wielkiego Kryzysu” - powiedział Jim Weill z organizacji pozarządowej Food Research and Action Center, która walczy z niedożywieniem. David Beckmann z innej organizacji Bread for the World (Chleb dla świata) dodał, że „recesja pogłębiła problem głodu i spowodowała, że stał się on bardziej widoczny”. ***
16.11.2009
Hipokryzja filantropów Dwadzieścia lat od przywrócenia kapitalizmu, zbierają swe żniwo przywleczone wraz z nim plagi: gruźlica, próchnica, znieczulica, bezrobocie, no i oczywiście głód. Problem niedożywienia najboleśniej dotyka dzieci, których rodziców nie stać już nawet na większość artykułów pierwszej potrzeby, niezbędnych do zapewnienia podstaw biologicznego przeżycia. Dane Głównego Urzędu Statystycznego są z każdym rokiem coraz bardziej przerażające: 32% polskich dzieci jest źle odżywionych i zagrożonych głodem. Co dziesiąte z nich w ogóle nie kwalifikuje się do pomocy społecznej. Niemal połowy rodzin nie stać na zjedzenie przynajmniej raz na dwa dni posiłku, w skład którego wchodziłoby mięso, drób czy ryba. Zdaniem ekspertów, niemal co trzeci uczeń rozpoczyna naukę bez śniadania, tymczasem dzieci i młodzież powinny spożywać od 4 do 5 posiłków w ciągu dnia, w tym 1-2 w szkole. W PRL o zjawisku głodu można było usłyszeć poznając realia II RP. W RP numer 3, głód poznaje się na własnej skórze. „Elity” szczerze radują się, że coraz więcej współobywateli wpada w nędzę. Pojawia się bowiem znakomita okazja podbudowania swego „ego” przez rozkręcanie rozmaitych imprez charytatywnych. „Ach, patrzcie jakie mamy dobre serduszka” - pysznią się filantropi - „Dzięki naszej łasce i hojności, na wychudzonych twarzyczkach dzieci znów widać uśmiech”. Właśnie mamy okazję słuchać na antenie programu I Polskiego Radia audycji wzywających do uczestnictwa w hucpie: „Pomóż dzieciom przetrwać zimę”. Widać, że elity skorzystały z szablonu. W poprzednich latach apelowały bowiem: „Pomóż zwierzętom przetrwać zimę”. Gwiazdy polskiej chałtury nagrały nawet piosenkę okolicznościową, której refren pozwolę sobie tu przytoczyć: „Pomóż dzieciom przetrwać zimę, kiedy przyjdzie mroźna. Przecież nawet odrobinę podzielić można”. Owszem, można. Tylko najpierw trzeba zrozumieć jakiej grabieży majątku wytworzonego wieloletnim wysiłkiem milionów ludzi pracy, dopuściła się od roku 1989 burżuazja – klasa pasożytnicza. Filantropia jest próbą cynicznego usprawiedliwiania takiego stanu rzeczy. Trzeba uświadomić sobie, że nie ma żadnego innego wyjścia z błędnego koła głodu, wyzysku i dziedziczenia biedy, poza jedną, jedyną drogą ratunku: Obaleniem ustroju kapitalistycznego i zbudowaniem państwa socjalistycznego. Kraju, gdzie żaden człowiek nie jest zaszczuwany ani poniewierany, gdzie każdy ma zapewnione godne warunki życia. Polski Ludowej – ojczyzny ludzi pracy. O to właśnie my – komuniści – walczymy! ***
12.11.2009
Święty Minister od mudżahedinów Nareszcie wszyscy dowiedzieliśmy się, dlaczego polskie wojsko okupuje Afganistan, co skutkuje śmiercią zarówno żołnierzy WP jak i ludności cywilnej. Geniuszem, któremu zawdzięczamy wielce oryginalne wyjaśnienie tego zagadnienia jest - ukochany przez wszystkich ludzi niezbyt dobrej woli - minister Bogdan Klich. „Bez Afgańczyków nie byłoby okrągłego stołu w Polsce; gdyby nie afgańscy mudżahedini, nie powstałby rząd Mazowieckiego. Polscy żołnierze są w Afganistanie ze względu na dozgonną wdzięczność za przeszłe zasługi tamtejszych bojowników. Chodzi o wojnę radziecko-afgańską sprzed trzech dekad, czyli czasy, kiedy powstawała Solidarność. Odciążyli nas na zachodzie i sprawili, że inwazja radziecka w roku 1981 już nie wchodziła w rachubę. W dużym stopniu za sprawą walki mudżahedinów afgańskich możemy się dzisiaj cieszyć demokracją.” – stwierdził błyskotliwie minister obrony. Ale nasza obecność w Afganistanie wynika nie tylko z wdzięczności dla tego narodu – kontynuował dygnitarz – Drugi powód to natowska wiarygodność. Argumentem za pozostawaniem Polski w operacji afgańskiej jest zdrowie naszej młodzieży. Afganistan jest bowiem jednym z głównych w świecie producentów narkotyków... Rząd planuje dalszą brutalną okupację Afganistanu i wysłanie kolejnych 200 żołnierzy z odwodu strategicznego dla ochrony tamtejszego marionetkowego reżimu. Pozostaje zadać kilka pytań: Czy fanatycy islamscy zwący się mudżahedinami są dla Klicha bohaterami, bo mordowali zwolenników afgańskiej władzy ludowej, a talibowie są źli, gdyż nie są już potrzebni Amerykanom? No i jeżeli tak ma wyglądać „wdzięczność dla Afgańczyków”, to czym objawiałaby się niewdzięczność? Zmieceniem tego kraju z powierzchni ziemi? Aż strach pomyśleć. ***
10.11.2009
Dobra mina do złej gry Obserwując harce, hulanki i swawole europejskiej burżuazji świętującej 20. rocznicę demontażu państw demokracji ludowej, można dojść do wniosku, że jest to sztuczna i wymuszona wesołość. Dobra mina do złej gry. Elity rozumieją bowiem, że wezbrana rzeka historii może na chwilę zmienić koryto i rozlać się szeroko, ale cofnąć jej ani zatrzymać – nie sposób. Kolejny kryzys kapitalizmu ogarnia coraz to nowe kraje i bezlitośnie demaskuje kłamstwa o „państwie opiekuńczym” i „powszechnym wolnorynkowym dobrobycie”. Dwie dekady temu, wskutek zdrady, runął Mur Berliński, mający chronić stolicę socjalistycznych, demokratycznych Niemiec, przed dywersantami, szpiegami i terrorystami z zachodniej części miasta. Powstały za to niezliczone mury oddzielające wysepki bogactwa od oceanu nędzy. Nie tylko w Palestynie ale również w naszym kraju – gdzie nowobogaccy zamykają się w grodzonych i pilnie strzeżonych osiedlach „tylko dla wybrańców”. Kapitalizm znów jawi się w pełnej krasie swojej zgnilizny. Rośnie bezrobocie i ceny, spada wynagrodzenie. Wysokość rent i emerytur zbliża się do granicy, poza którą zaczyna się biologiczne wyniszczenie pobierających te świadczenia. Burżuazja zdaje sobie sprawę, że podtrzymywany przez nią ustrój zmierza prosto na śmietnik historii. Dlatego też dokłada wszelkich starań, aby odwlec swój i jego upadek. Właśnie czeka na podpis prezydenta nowelizacja Kodeksu Karnego, zawierająca przepis uznający za przestępstwo „rozpowszechnianie treści lub nośników o symbolice komunistycznej”. Oprócz tego dostęp do internetu będzie w naszym kraju limitowany. Przy okazji zdelegalizowania hazardu elektronicznego rząd chce stworzyć czarną listę domen, które będą musieli blokować dostawcy internetu – ustalił „Dziennik Gazeta Prawna”. Konkretne adresy będą wskazywać UKE, policja, służby specjalne i Ministerstwo Finansów. „Wczoraj w nocy państwa UE osiągnęły kompromis w sprawie nowej dyrektywy proponowanej przez Komisję Europejską, zgodnie z którą będzie możliwe blokowanie dostępu do internetu tym, którzy nielegalnie ściągają pliki i korzystają z niebezpiecznych stron – np. o treściach pedofilskich czy propagujących terroryzm.” Oczywiście, kapitaliści wnet przerobią „terroryzm” na „totalitaryzm” i uznają za jego przejaw działalność partii komunistycznej. Bez względu na to, jaki będzie dalszy rozwój wydarzeń, Komunistyczna Partia Polski nie zaprzestanie walki o obalenie ustroju wyzysku i poniżenia człowieka. Nie zaprzestanie walki o zbudowanie socjalizmu i w dalszej perspektywie – komunizmu. Nie zaprzestanie walki o społeczną sprawiedliwość. |